Społeczeństwo i pandemia w Polsce – Society and pandemic in Poland (and elsewhere)

Patrzę z wielkim niepokojem na to co się w Polsce dzieje, i nie widzę tego bardzo optymistycznie. Naprawdę szkoda zaprzepaszczonego potencjału po pierwszej fali.

Reakcja społeczeństwa na pandemię: Myślę, ze przynajmniej w większości krajów większość ludzi zachowywała by się sama z siebie rozsądnie. Niektóre społeczeństwa pewnie mniej (Polska), niektóre więcej (UK).

Problemem nie jest społeczeństwo, ale to, że rządy nieumiejętnie działają. Są tu myślę dwa mechanizmy. Po pierwsze, rządy tego nie mówią, ale ciągle stosują zasady “flatten the curve” (“spłaszczyć krzywą”) i “herd immunity” (“odporność stadna”).

Tzn. ważniejsze są inne rzeczy (polityka, wybory, gospodarka), a zdrowie dopiero wtedy kiedy system opieki zdrowotnej się zaczyna sypać. Ale wtedy jest za późno i wchodzimy w nowy cykl.

A “odporność stadna” to nadzieja, że nawet jak nic nie będziemy robić to problem sam się w końcu rozwiąże (jak wystarczająco dużo osób się przechoruje).

Efektem więc jest to miotanie się miedzy skrajnościami – to pozwalamy na wszystkie rzeczy, to wszystko blokujemy, ale jak blokujemy, to ludzie się buntują, więc zaraz odkręcamy, itd itp. A wartość R jest ciągle bliska 1.

Ja już o tym pisałem rok temu po tym jak Trump najpierw nic nie robił, a potem nagle zablokował wszystkie loty, a potem znowu kompletnie nic nie robił.

A poza tym, rząd polski (i nie tylko) jakoś nie może się zdobyć na szczerość i otwartość – przykładem ciągłe podkreślanie, że to już koniec epidemii i to myśmy ją zwalczyli.

Efektem jest to, ze przekaz jest nieszczery, społeczeństwo (słusznie) przestaje wierzyć, i następuje kompletne rozejście się rządu i społeczeństwa. Czym to grozi, to można zobaczyć w Brazylii.

Porównanie: Wlk. Brytania: ścisły lockdown od przed Świąt; Izrael: ponad 50% zaszczepionych; Polska: ?

Polsat TV – cd

Brief English summary: Four widely-accepted models are used to estimate the “true” number of infections from COVID-19. The cumulative number for Poland in February 2021 is 26% (ICL) and 14% (IHME); for comparison, the UK has 37% and 16%.


Po napisaniu poprzedniego blogu, poszukałem wyników modeli dla Polski, które umożliwiają ocenę “przwdziwej” ilości zachorowań. Szczegóły są na stronie internetowej:

    https://ourworldindata.org/covid-models

ICL to Imperial College London (UK)
IHME to The Institute for Health Metrics and Evaluation, University of Washington (USA)
YYG to Youyang Gu, matematyk i informatyk z USA
LSHTM to The London School of Hygiene & Tropical Medicine (UK)

Używając wyników z tych powszechnie zaakceptowanych modeli, można wyliczyć, że do tej pory 26% (ICL) lub 14% (IHME) populacji przeszło przez chorobę w okresie do lutego 2021. Wyniki podane przez YYG i LSHTM nie sięgają do 2021, ale w sierpniu (0.7%) i pazdzierniku (3.8%) były zbliżone do ICL i IHME.

Nawet przyjmując pesymistyczne wyniki z modelu Imperial College London, mamy w Polsce 26% osób potencjalnie odpornych.

Polsat TV

This is another text in Polish, dealing with issues arising from my TV interview yesterday. A brief summary: Firstly, Poland (and most other countries in the world) are not close to 60-70% herd immunity levels. Secondly, trying to reach these levels by letting the disease run rampant in the young population while trying to protect the vulnerable is a recipe for disaster.


Miałem wczoraj (4. lutego) zaszczyt uczestniczyć w programie telewizji Polsat i rozmawiać o strategiach zwalczania epidemii koronawirusa. W trakcie programu, Pan Krzysztof Szczawiński podał kilka fundamentalnie nieścisłych i mylących informacji, których nie byłem w stanie skorygować w czasie audycji.

Po pierwsze, nieprawdziwe jest stwierdzenie, że Polska jest bliska “odporności stadnej”. Po drugie, żaden z krajów przytoczonych przez Pana Szczawińskiego nie wprowadził w pełni strategii sugerowanej przez niego, a tam gdzie próbowano doprowadzić do “odporności stadnej” spowodowało to dramatyczny wzrost zgonów, szczególnie wśród osób starszych.

Nadal uważam, że całkowite uwolnienie obostrzeń doprowadziłoby w Polsce do katastroficznego załamania się służby zdrowia, masowych zgonów, również wśród ludzi młodych i aktualnie zdrowych, i długotrwałych problemów “długiego COVID-u“, nie wspominając o szczepach odpornych. Dlatego uważam powyższe stwierdzenia za nieodpowiedzialne i mylące.


Wchodząc w szczegóły, Pan Szczawiński stwierdził, że według opinii wielu ekspertów, liczba osób które w Polsce przeszły przez chorobę wirusa – i nabrały odporności – wynosi obecnie 15 milionów czyli prawie 50% 40% populacji. Niestety nie udało mi się odnaleźć żadnego odnośnika potwierdzającego to stwierdzenie – tym bardziej nie udało mi się odnaleźć opinii wielu ekspertów. Co więcej, jak poniższe argumenty pokazują, że liczba ta jest prawdopodobnie nie większa niż 5-6 milionów czyli 15-20% a na pewno nie większa niż 12 milionów (32%). Tak więc, ciągle bardzo daleko nam do “odporności stadnej” a spadek ilości zachorowań w styczniu 2021 jest konsekwencją ograniczeń wprowadzonych w grudniu 2020.

Informację o ilości osób zarażonych uzyskuje się przede wszystkim przez szeroko stosowane i systematyczne badania przesiewowe wykrywające obecność przeciwciał. Jedyne opublikowane naukowe wyniki takich badań w Polsce pochodzą z sierpnia 2020 i wskazują na obecność przeciwciał u 1-2% badanych osób. W tym samym czasie, podobne badania w Anglii wskazywały około 4%, przy czym Anglia przechodziła o wiele większą “pierwszą falę” niż Polska, tak więc ta różnica jest zrozumiała. W obecnej chwili w Anglii ten procent wynosi 15.3%. Ponieważ i “druga fala” w Anglii była proporcjonalnie podobna lub nawet większa niż w Polsce, nie wydaje się prawdopodobne ażeby nastąpił tu skok aż do 50%. Zakładając, że 15% przeszło chorobę, otrzymujemy 5-6 milionów zakażeń.

Licząc jeszcze inaczej: Do chwili obecnej w Polsce zmarło 38,344 osób, których zgon został połączony z COVID-em. Przyjmując 1.15% Infection Fatality Ratio (jak w większości krajów zachodnich) otrzymujemy 3.8 miliony zakażeń (10%).

Albo jeszcze inaczej: Liczba zarejestrowanych przypadków osób zakażonych wynosi aktualnie 1,539,564. Ogólnie przyjmuje się, że na każdy zarejestrowany przypadek przypada 3-7 niezarejestrowanych – czyli wszystkich przypadków powinno być między 6 a 12 milionami. Nawet przyjmując górną granicę (nierealną) otrzymujemy maximum 32% populacji, wciąż daleko od “odporności stadnej”.

W tej chwili w świecie najwyższy procent ludzi z przeciwciałami znajduje się w niektórych miastach Brazylii (50-70%) i Indiach (50%), tam gdzie choroba się rozwijała. Byłoby bardzo dziwne, gdyby się okazało, że cała Polska jest w tej samej kategorii.


Pan Szczawiński ponadto zakwestionował moje stwierdzenie, że żaden rząd na świecie nie poszedł drogą przez niego sugerowaną. Jako przykład podał bardzo różne kraje, z których tylko Brazylia i Szwecja mogą w jakimś stopniu być adekwatne. Szwecja akurat nie jest najlepszym przykładem, ponieważ polityka “lekkiego lockdownu” doprowadziła do katastrofalnego wzrostu liczby zgonów, szczególnie wśród osób starszych. Polecam lekturę artykułu opisującego szwecką politykę odnośnie przypadków w domach opieki. Mam nadzieję, że w kraju Jana Pawła II nie miałaby tak wyglądać polityka chronienia osób starszych i zagrożonych.

Przykład Szwecji i Anglii pokazuje, że praktycznie niemożliwa jest ochrona osób starszych lub zagrożonych. Jak wspomniałem w wywiadzie, 15% osób w Polsce ma ponad 60 lat, a więc potencjalnie jest zagrożonych. 3 mln osób ma cukrzycę a 61% osób w Polsce ma problemy z nadwagą. 4 mln osób ma astmę, ale jedynie 2 mln ma świadomość, że ma problem. Co się stanie z tymi 2 mln osób, które myślą, że nie mają problemu, zostanie pominiętych w planach, ale może bardzo poważnie zachorować?

Nie jestem pewien jakim przykładem miałyby być w tym kontekście Australia, Nowa Zelandia, czy Tajwan, ktore Pan Szczawiński również użył w wywiadzie. Kraje te skutecznie wprowadziły elementy zwalczania wirusa, o których ja mówiłem – całkowicie przeciwnie do strategii proponowanej przez Pana Szczawińskiego.


Errata: 15 milionów to 40% a nie 50% jak było oryginalnie.